- Powiedz „lampa”- zarządzam.
- Bampa – odpowiada Dunia.
- Nie. Lam-pa – sylabizuję dobitnie, trzymając dziecię kciukiem pod
brodą.
Dunia patrzy na mnie, przekrzywia
głowę, podnosi jedną brew i mówi:
- La-la-la...
- No?... - sekunduję jej z nadzieją w głosie.
- ...la-la-la-bampa! - triumfalnie kończy Dunia.
- Przechera z ciebie, co? – rzucam do córki rozbawiona.
- No?... - sekunduję jej z nadzieją w głosie.
- ...la-la-la-bampa! - triumfalnie kończy Dunia.
- Przechera z ciebie, co? – rzucam do córki rozbawiona.
Ta zanosi się kwikiem.
…………………………………………………………………………………………………
- Duniu, co robi ten miś? – pyta terapeutka, pani G.
- Pi! – rzecze dziecina.
I chrumka pokazowo niczym
konkursowy wieprzek dla dźwiękowego zilustrowania swego komunikatu.
Widzicie, gdy się (ś)pi, okazuje się, że charczy się
niczym dorodna świnia.
…………………………………………………………………………………………………..
- A ten? Co robi ten drugi miś? – nie ustaje w dociekaniach terapeutka.
- …??? – patrzy pytająco nań Dunia.
- Śpi?...- pomaga sugestią pani G.
- Njee…- kręci głową Dunia nie dając się złowić w pułapkę.
- Jest smutny? Płacze? – drąży terapeutka.
Taaa. Dunia kiwa głową. Zgadza
się, miś płacze.
- Widzisz, Duniu, misie czasem są smutne, czasem płaczą. Dzieci też. - wyjaśnia dalej G.
- Widzisz, Duniu, misie czasem są smutne, czasem płaczą. Dzieci też. - wyjaśnia dalej G.
- Mama tesz – uzupełnia Dunia znienacka.
Łzy błyskawicznie stają mi w
oczach.
Ostatni dzwonek, by zacząć się
pilnować.
[…alboteż za późno już na
to…]
………………………………………………………………………………………………….
- Du-ja, no oć, oć, ne bój śe – przemawia me dziecko do misia trzymanego
na swych podrapanych kolanach siedząc w kucki na balkonie, papugując wielokrotnie do niej uskuteczniane komunikaty.
Kolejny raz dociera do mnie, że
wszystko, WSZYSTKO, co wygłaszam pod jej
adresem, trafia do tajemnego schowka, małej skrytki gdzieś w głębi splątanych
neuronów.
By potem znaleźć ujście w jej
dziecięcych komunikatach produkowanych względem ukochanych przytulanek.
………………………………………………………………………………………………….
- Tata ajtem? – dopytuje Dunia z rana, wierzgając beztrosko odnóżami.
- Tak, króliku, tata pojechał autem – potwierdzam.
- Do pacy? – docieka Dunia.
- Zgadza się, do pracy – kiwam głową.
- Brrum, brrum – podbija Dunia, nie pozostawiając miejsca dla
wątpliwości.
I zachodzę w głowę, jak to jest,
że jeszcze parę miesięcy temu nadawałam komunikaty bezzwrotne, odbierając jedynie
uśmiechy, odgłosy paszczą tudzież oklaski czynione małymi rączynami, teraz zaś
ROZMAWIAM ze swoją córką, poruszając
przy tym ważkie tematy.
………………………………………………………………………………………………….
- Wiesz, że cię kocham? – rzucam jej przy śniadaniu gładząc palcem po
policzku. - Bardzo.
Dunia kiwa głową odstawiając kubek
z herbatą.
- Tooo-tam – mówi moja mała papuga. - To-tam-te! – dopowiada.
………………………………………………………………………………………………….
Ja ciebie bardziej.










